Blog > Komentarze do wpisu
Czas umierać...

Dawno temu, kiedy III RP nazywano jeszcze (tfu, na psa urok!) PRL-em, Częstochowa była Mekką Polaków. Do Czarnej Madonny ciągnęły niepoliczalne tłumy pielgrzymów niosących modły i dary. Jasnogórscy paulini dzielili to potem równo i sprawiedliwie: Madonnie odsyłali modlitwy, a sobie zostawiali dary. I obie strony były zadowolone, choć - jak mówią złośliwi - zakonnicy jakby ciut bardziej. A że Madonna nie robiła z tego problemu, więc dla Polaków Jasna Góra wciąż pozostawała świętym miejscem kultu Maryjnego.

Znosił to diabeł, aż w końcu nie zdzierżył. I wymyślił ojca Tadeusza Rydzyka. Rydzyk z kolei, aby udowodnić, że nie jest gorszy od swego mocodawcy, wymyślił Radio Maryja z dowcipnym klipem reklamowym "Katolicki głos w twoim domu", za co wdzięczni rodacy nadali mu pieszczotliwą ksywę "radiomaryjny Belzebub".

A potem było już z górki. Ojciec Tadeusz zmontował sektę Moherowych Szwadronów uzbrojonych w parasolki do bicia dziennikarzy, założył Telewizję Trwam oraz Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej znaną bardziej jako Wyższa Szkoła Radiomaryjnych Hunwejbinów. 

Mijały lata... Imperium ojca Tadeusza rosło w siłę, a sam Rydzyk obrastał w piórka i nie tylko. Do pełni szczęścia brakowało mu już tylko władzy. Realnej - politycznej, która, jak mawiał niejaki Lenin, leży na ulicy i wystarczy ją tylko podnieść. Rydzyk schylił się bez wahania.

Zaatakował znienacka i na najwyższym szczeblu. Ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego wyzwał od oszustów ulegających żydowskiemu lobby, a w Pierwszej Damie dojrzał czarownicę, która powinna poddać się eutanazji, czym (co dla ludzi zdrowych na umyśle jest niepojęte) zaskarbił sobie względy Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS-u i jego bezskrzydłe orły - Macierewicz, Brudziński, Giżyński, Hofman i spółka - karnie stawiają się teraz w Radiu Maryja i TV Trwam, by merdać Rydzykowi ogonami i żebrać o poparcie w kolejnych wyborach.

Polityczna victoria zaostrzyła apetyt Rydzyka. Teraz zapragnął jeszcze władzy w polskim Kościele. No i ma, czego chciał. Episkopat podporządkował mu się bez jednego wystrzału - biskupi (z nielicznymi wyjatkami, ale kto by się Pieronkiem przejmował)) grzecznie podnieśli rączki do góry, a potulność, z jaką Michalik, Ryczan, Głódź et consortes chodzą na pasku Rydzyka prowokuje do pytania: Quo vadis, Ecclesia? Ale biskupi milczą, co może oznaczać, że Polski Kościół hierarchiczny, choć nadal międli o wartościach głoszonych przez Jana Pawła II, jest już de facto Kościołem Rydzyka.

I stąd ten radosny chichot w piekle.

Naiwni wierzyli jeszcze, że tryumfujący Rydzyk połamie sobie zęby na Częstochowie. Mówili: pokonała Jasna Góra Szweda, to i Rydzykowi się nie da. Trele - morele... Przed dwoma laty Rydzyk przyprowadził swoich wyznawców na Jasną Górę i bezczelnie zaserwował im kazanie promujące... nowy biznes jego prywatnej fundacji Lux Veritatis, czyli telefonię komórkową "W Rodzinie". Jak by tego było mało, tuż po Rydzyku na ambonę wdrapał się Jarosław Kaczyński i obwieścił pielgrzymom, że on jako pierwszy wpisuje się na listę użytkowników rydzykowej telefonii. Po tak zmasowanej kampanii reklamowej w tłum weszli sprzedawcy telefonów. I choć wszystko to działo się w czasie uroczystości religijnych w najświętszym dla Polaków miejscu - jasnogórskim sanktuarium Czarnej Madonny - nikt z tysięcy wiernych i setek duchownych uczestniczących w pielgrzymce nie zająknął się nawet o niestosowności (by nie rzec: barbarzyństwie) wystąpienia Rydzyka i o profanacji miejsca kultu. Wody w usta nabrali też biskupi, choć nietrudno sobie wyobrazić, jaki wrzask by się podniósł, gdyby na woltę w stylu "ojca dyrektora" pozwolił sobie na Jasnej Górze jakikolwiek inny biznesmen. 

Ideał sięgnął bruku, ale jęknęły tylko kamienie. VIP-y tchórzliwie milczą.

Czas więc umierać, skoro umarła już nadzieja, że ktokolwiek może nas jeszcze uchronić przed piekielną wszechmocą "ojca dyrektora".

ROJCZER

wtorek, 09 sierpnia 2011, rojczer

Polecane wpisy